piątek, 25 kwietnia 2014

WŁOCHY 2014


Wędrujemy do Rzymu już 52 dni. Cudów doświadczamy każdego dnia!

Ogromne znaczenie ma oprócz modlitwy również fakt, że nasza grupa jest "zgrana" i wspaniała! Wszyscy jej uczestnicy pomagają sobie wzajemnie i uzupełniają się znakomicie, przedkładając dobro bliźniego nad swoje!

Spotykamy w drodze wspaniałych ludzi, którzy pomagają nam jak mogą, często nieoczekiwanie zapraszają na obiad, pomagają załatwiać kolejne noclegi - i to za darmo.

Niestety nie mam czasu na to, aby opisywać zdarzenia każdego dnia, przyjdzie na to czas już po pielgrzymce.

Jako piesi pielgrzymi, jesteśmy w tej szczęśliwej sytuacji, że możemy w drodze nasza wiarę rozwijać, budować a nawet zyskiwać za darmo! Wiarę zyskujemy, bo doświadczamy w drodze szeregu cudów, bo z dala od zgiełku świata słyszymy słowa Chrystusa, który jest z nami w drodze, tak jak z uczniami do Emaus i wiele nam po drodze „wyjaśnia”, a później sobie uświadamiamy, że przecież „serca w nas pałały” (Łk 24, 32). Słyszymy Go w pokrzepiających słowach innych pielgrzymów, w spotykanych ludziach, niewyrażalnym słowami pięknie przyrody, w odwiedzanych po drodze kościołach, w nabożeństwach, w których bierzemy udział jako pielgrzymi. Krok po kroku otwierają się nasze oczy i uszy oraz zauważamy, że za tym wszystkim, czego doświadczamy zmysłami, stoi coś więcej. Stoi Ktoś, kto jest Tajemnicą, do której możemy się zbliżyć jedynie poprzez wiarę.

Doświadczenie Drogi pokazuje, że z każdym krokiem, z każdym dniem coraz szerzej otwierają się oczy, coraz czulsze stają się uszy. Coraz więcej widzimy, coraz więcej słyszymy, coraz głębiej odczuwamy, coraz więcej dostrzegamy. Owo zagłębienie się w otaczającą rzeczywistość, w naturę jest więc niezbędne, by odkryć ślady Bożej Obecności.

„Ja jestem drogą i prawdą, i życiem” (J 14,6). Wiara, a więc bycie w drodze, kroczenie razem z Nim jest Drogą, która przez ścieżki czasu wiedzie ku spotkaniu z Nim twarzą w twarz. Tam znajduje się kres naszego trwającego całe życie pielgrzymowania. Wiara, która wiązałaby nas z jednym miejscem, która by nas zamykała, jest martwa. Bo to wiara, która nie przejawia się w czynie (por. Jk 2, 14nn). Donikąd nie prowadzi. Dopiero wiara, która każe wyjść z okopów własnych przekonań i przyzwyczajeń, która zaprasza do wyruszenia w drogę, do uczynienia pierwszego kroku, a po nim następnych, do otwarcia się na to, co nieznane, co nadchodzi: taka wiara staje się bramą wprowadzającą w nas życie jej treścią.

Wytrwałość, nadzieja wbrew nadziei, wyruszenie w nieznane niczym rzucenie się w toń głębokiej wody – tak było do samego początku wiary. „Przez wiarę ten, którego nazwano Abrahamem, usłuchał wezwania Bożego, by wyruszyć do ziemi, którą miał objąć w posiadanie. Wyszedł nie wiedząc dokąd idzie” (Hbr 11, 8). Narażał się nie tylko na trudy podróży w nieznane, ale także na pośmiewisko i niezrozumienie ze strony krewnych i sąsiadów. Jednak wyruszył, uwierzył i „Pan poczytał mu to zasługę”.

W jakiś szczególny sposób każdego z nas wezwał na tę niezwykłą pielgrzymkę sam Jan Paweł II - Wielki Pielgrzym. Dlatego poszliśmy...

Z pewnością nasza piesza pielgrzymka nie jest łatwa ale codziennie doznawane cuda i znaki Bożej obecności rekompensują wszystko!

Śpimy w rożnych miejscach, raz lepiej raz gorzej, czasem po królewsku a czasem na jednej sali na podłodze. Ale nie narzekamy nigdy!

Mógłby ktoś powiedzieć "że nie dbamy o siebie, że się nie szanujemy", ale przecież sam Jezus się "nie szanował" rodząc się w stajni betlejemskiej zamiast w pałacu i umierając "haniebną śmiercią" na krzyżu pomiędzy łotrami. Wyniszczył samego siebie...

To co się dzieje przekracza czasem nasza wyobraźnię! Ludzie zabierają nasz czasem "prosto z ulicy" na obiady lub posiłki, opowiadają o Janie Pawle II i dziwią się, że tak idziemy nie wiedząc wcale rankiem gdzie będziemy spać wieczorem....

Trwoga o noclegi, jaka towarzyszyła nam w pierwszych dniach pielgrzymowania zamieniła się, w pewność że Ten, który sam nie miał gdzie spać ("lisy mają nory...") nie zostawi nas bez noclegu. A ekonomia Boża jest przedziwna! Załatwienie noclegu dla 18 osób jest dla Jezusa tak samo łatwe jak dla jednej osoby!